archiwum:
2006
grudzień
listopad
październik
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec

nasze strony:
Jacek
haiku RaV'a
Aneta
poezja Jerz
antologia polskiego haiku


forum

haiku po polsku

Magazyn i forum twórców haiku po polsku
WWW

Grudzień 2006






mgła coraz wyżej
w koronach drzew przybywa
nagich gałęzi

Dorota Pyra



puste alejki
gdziekolwiek spojrzę
tylko liście

Dorota Pyra



bezlistna brzoza
dziewczyna z naprzeciwka
zasłania okno

Grażyna Kaźmierczak



nad moim domem
przelatują gawrony
zapada wieczór

Maria Kowal



jesienny zachód -
między szpalerami drzew
alejka do nieba

Filip Mazur



jesienna mgła
nad miastem świeci
białe słońce

Bartłomiej Świderski






jak cicho
wśród opadłych liści
martwy lisek

Paweł Bereza



miesiąc do gwiazdki
starzec upycha w worku
ostatnie liście

Lech Szeglowski



nagły wiatr
z drzew zerwały się
czarne ptaki

Mariusz Ogryzko



późna jesień -
przez całą noc terkot
starej Singer

Aneta Michelucci



przenikliwy ziąb
na bezlistnych gałęziach
truchełka jabłek

Artur Lewandowski



mglista noc
odległe wycie psów
wskazuje drogę

Paweł Bereza





droga
fot.  Małgorzata Angel






opuszczony dom
ze skrzynki pocztowej
szczebiot piskląt

Jacek Margolak



wiewiórka -
z gałęzi na gałąź
wyżej i wyżej

Bartłomiej Świderski



samotny wieczór -
z drugiego brzegu
muzyka i śpiew

Joanna Nitka



gwiaździsta noc -
niebo na szybie
całe w śladach paluszka

Dorota Pyra



grób siostry -
nawet późną jesienią
świeże kwiaty

Paweł Bereza



śnieżyca -
ani śladu
po śladach

Zenon Szust



co za grudzień
zamiast śniegu
stokrotki

Grażyna Kaźmierczak



oczekiwanie -
przez otwarte okno
zapach bzu

Bronisława Sibiga



mała stacyjka
pies zawiadowcy
wygrzewa się na torach

Małgorzata Zamorska



zimny poranek -
na poduszce tuż obok
ciepły ślad głowy

Bartłomiej Świderski



ubywa nocy -
w kuflu przede mną
resztki Guinnessa

Robert Naczas



chłodny poranek
przy śmietniku bezdomny
i kilka ptaków

Dorota Pyra



jakaż biel
płatek po płatku
z szarych chmur

Juliusz Wnorowski



pusta droga -
w starych koleinach
noworoczny śnieg

Bronisława Sibiga








PĘKNIĘTY GARNEK

       
瓶割るる夜の氷の寝覚め哉

kame waruru                 garnek trzasnął  
       yoru no kōri no             wśród nocy lodowate
nezame kana                 przebudzenie    


          
       Bashō / tł. Nina Dzierżawska


 Haiku zimowe (kigo jest słowo kōri – lód, z drugiej linijki). Ale po kolei – w pierwszej linijce znajdujemy zdanie oznajmujące: prosta konstrukcja typu podmiot + orzeczenie, przekazująca informację o rozbitym glinianym garnku. Obraz wydaje się niespecjalnie nośny z poetyckiego punktu widzenia; o sytuacji wiemy na razie tylko tyle, że naczynie pękło – nie wiadomo kto je rozbił, ani dlaczego…
 Możemy natomiast wyobrazić sobie suchy trzask, towarzyszący pęknięciu garnka. Druga linijka wprowadza kigo i tym samym daje nam pewne pojęcie o okolicznościach: jest mroźna, zimowa noc. Ale to dopiero ostatni wers pozwala połączyć dwa poprzednie w sensowną całość, jednocześnie zaznaczając ludzką obecność w tej scenie. Człowiek jednak nie okazuje się sprawcą zamieszania, a wprost przeciwnie – rozlegający się nagle trzask pękającego naczynia wyrywa go ze snu; pośród nocnej ciszy ten odgłos musiał zabrzmieć donośnie jak wystrzał…
 Ale kto w takim razie rozbił garnek?
 W wierszu nie ma informacji nie tylko o żadnym innym człowieku, ale także o żadnym innym dźwięku czy ruchu, towarzyszącym pęknięciu naczynia…
 Odpowiedź znajduje się w drugim wersie: wyjaśnieniem zagadki jest słowo kōri, które odnosi się nie tylko do panującej temperatury. Przyczyną pęknięcia jest lód – zgromadzona w garnku woda rozsadziła go, zamarzając! Przypominają mi się roraty w wiejskim kościele; przenikliwy ziąb ciemnych grudniowych poranków, i zamarznięta woda święcona w kamiennych naczyniach w kruchcie…
 W domu autora musiał panować prawdziwy mróz, skoro woda w garnku zamieniła się w lód – trzask budzi go i jednocześnie uświadamia temperaturę dookoła; po przebudzeniu wyraźniej i dotkliwiej odczuwa się zdrętwiałe z zimna stopy, zgrabiałe dłonie czy bliski odmrożenia czubek nosa, wystający spod przykrycia.
 Rzeczywiście lodowate przebudzenie…


Nina Dzierżawska





Magazyn ukazuje się co miesiąc.
Wszelkie teksty, haiku i zdjęcia są własnością ich twórców. Kopiowanie bez ich zgody jest zabronione.
haiku PageRank